poniedziałek, 28 listopada 2016

Elf o błękitnych oczach

Jestem Tauriel- elfka z Zielonego Królestwa. Mieszkam w małym domku w środku krainy. Moje życie było zwyczajne, aż do pewnego wyjątkowego dnia.
                                                                            ***
Przechadzałam się koło wodospadów, to moje ulubione miejsce w całym królestwie. Jak zwykle szłam wpatrzona w przepływającą wodę. Rozmyślałam jak to jest żyć w pałacu, pośród bogactw, jak to jest być kimś ważnym. Zawsze gdy patrzyłam na pałac koło wodospadu myślałam właśnie o tym, czasem także o pewnym...
- Oh przepraszam!- powiedziałam do elfa, na którego wpadłam.
- To ja przepraszam, pani.- odpowiedział. Wtedy podniosłam wzrok i ujrzałam księcia Zielonego Królestwa- Legolasa. Miał długie, białe włosy i cudownee oczy.
- Jestem Legolas, książę Mrocznej Puszczy.- powiedział.
- To wiedzą chyba wszyscy, książę.- ukłoniłam się lekko.
- Nie kłaniaj mi się. Jak ci na imię?- uśmiechnął się lekko.
- To już nie jest takie oczywiste. Nie jestem tak rozpoznawalna. Właściwie to nie musiałeś się przedstawiać.
- Wciąż nie powiedziałaś.- uśmiechnął się
- Do widzenia książe.- powiedziałam i zaczęłam powoli odchodzić.
- Ale twoje imię!
- To pretekst do kolejnego spotkania.- uśmiechnął się szarmancko na te słowa.
Myślałam o nim przez cały dzień, matka zaczęła się martwić jak czwarty raz nie odpowiedziałam jej na pytanie.
-TAURIEL?! Mówię do ciebie.
- ...Yyy, tak?
- Pytałam kiedy wybierasz się na polowanie?
- Tak matko.- i odeszłam
- Ja nie wiem co się z nią dzieje.- powiedziała do ojca.
Zniknęłam w swoim pokoju. Nie myślałam o niczym oprócz tych pięknych oczu. Miałam nadzieje, że jutro znowu go spotkam. Rano wybrałam się na strzelnice z moim łukiem. Słabo mi dzisiaj szło, byłam bardzo zdekoncentrowana.
- Coś ci nie idzie pani.- powiedział ktoś za moimi plecami.
- O boże! Książe!- zawołałam
- Po prostu Legolas.
- Po prostu Tauriel.- odpowiedziałam.
- W końcu znam twoje imię, a zatem witaj Tauriel. Słabo ci idzie dzisiaj z tym łukiem.
- Zwykle jestem dużo lepsza.- powiedziałam dumnie.
- Ach tak? Na pewno nie lepsza niż ja.- zaśmiał się, wziął łuk, naciągnął 2 strzały i strzelił.
- W sam środek.- powiedziałam nie mogąc uwierzyć w to, co widzę.
- Mogę cię nauczyć.
- Chętnie.- uśmiechnęłam się i spróbowałam naciągnąć na łuk 2 strzały.
- Pomogę ci.- nałożył drugą strzałę, był tak blisko, że serce zaczęło mi bić jak szalone.- Strzelaj.- powiedział, jednak pierwsza strzała trafiła w sam dół tarczy, a druga spadła na ziemie.
- Będziesz potrzebować więcej lekcji.- powiedział szarmancko.
- Skoro tak mówisz.- przybliżył się.
- Jutro o 10 mogę cię pomóc.- szepnął mi do ucha.
- Bardzo chętnie.
- W takim razie do zobaczenia Tauriel.
- Do widzenia Legolasie.











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz